facebook.com
Życie jest ważniejsze

Dlaczego zabiliśmy Boga czyli Wielkanoc w Wigilię - ukrzyżowane Słońce

Dlaczego zabiliśmy Boga czyli Wielkanoc w Wigilię - ukrzyżowane Słońce

Od zarania cywilizacji ludzie czcili Słońce. Jesteśmy cywilizacją solarną, w odróżnieniu od neandertalczyków (prowadzących częściowo nocny tryb życia), którzy byli cywilizacją lunarną. Słońce dla prowadzących dzienny tryb życia ludzi, było zawsze najważniejsze. Ogrzewało, dawało życie roślinom, później umożliwiało uprawy. Także w sferze ezoterycznej było bogiem lub siedliskiem bogów. Symbolem jasnego astrala. Źródłem światła w znaczeniu fizycznym i Światła w znaczeniu duchowym.

Nocne niebo wypełniały gwiazdy, układające się w konstelacje – znaki zodiaku. Jest ich (oczywiście, ale o tym później) dwanaście. Pełen cykl, czyli rok, dzieli się na cztery pory roku, każda po trzy znaki, przez które w ciągu roku przechodzi Słońce. I to jest geneza krzyża, symbolu bóstwa, okrąg podzielony na cztery równe części, krzyż zodiakalny. Herb kainitów, alchemiczny symbol ognia. Dni równonocy i przesileń umieszczone na okręgu roku i połączone ze sobą, wyznaczają krzyż. Krzyż celtycki to właśnie krzyż zodiakalny, pogański symbol solarny. A krzyż zodiakalny to także indiańskie (szamańskie) koło życia.

Dzień walczy z nocą, dobro walczy ze złem, białe walczy z czarnym. Horus, syn i symbol Słońca walczy z Setem, personifikacją nocy, ciemności. I tak dzieje się na całym świecie.

A potem zabijamy boga...

Wszystko zaczyna się od Syriusza – gwiazdy na wschodzie. Syriusz 24 grudnia ustawia się w linii z Trzema Królami – gwiazdami Pasa Oriona. I ta linia wskazuje miejsce, w którym 25 grudnia wzejdzie Słońce. A więc Trzej Królowie, za gwiazdą idą na wschód do miejsca narodzin Słońca (Boga/boga). Dziewica to gwiazdozbiór Panny (Virgo – dziewica), nazywany też domem chleba (po hebrajsku betlejem) i przedstawiany w postaci kobiety z kłosem. Symbol czasu żniw czyli sierpnia i września. Oczywiście 25 grudnia jest też przesilenie zimowe czyli zwycięstwo dnia nad nocą, odtąd noc jest coraz krótsza, dzień – coraz dłuższy, Słońce widoczne jest jako coraz większe. Zapowiedź wiosny, życia, koniec czasu śmierci. W dniu 22 grudnia Słońce osiąga najniższy punkt na horyzoncie – zstępuje na dół, do piekieł, niedaleko gwiazdozbioru Krzyża Południa i zatrzymuje się na trzy dni, po których pojawia się coraz wyżej (jeden stopień dziennie w kierunku północy), wstępuje do nieba. Tak Słońce umiera na krzyżu i po trzech dniach w grobie zmartwychwstaje. Ale święto zmartwychwstania jest dopiero w dniu równonocy wiosennej, bo od tego dnia dzień jest dłuższy od nocy i natura budzi się z zimowego snu, nadchodzi wiosna.

Chodzenie bóstwa po wodzie może też dotyczyć przesuwania się Słońca za morzem/oceanem, względnie świetlnego śladu Słońca na wodzie blisko po wschodzie, ale szczególnie tuż przed zachodem.

Wszystko to dotyczy oczywiście półkuli północnej, czyli w ujęciu sumeryjskim, górnej.

Słońce podróżuje wokół dwunastu domów astrologicznych, wokół dwunastu znaków zodiaku. Jezus zmartwychwstał i wstąpił do nieba, I znów kiedyś zmartwychwstanie, powróci. Każdego ranka i każdego roku w grudniu. Jest na niebie, w koronie cierniowej – otoczony promieniami. Zwracam uwagę na wczesne przedstawienia Jezusa z głową na tle Słońca (aureoli) w które wpisany jest krzyż.

W Biblii jest wiele odwołań do okresu nazywanego erą (w polskich tłumaczeniach nazywanego zamiennie czasem czy wiekiem, np. Król Wieków, koniec czasu, minione wieki...). Jednak ważny jest właśnie termin era. Co 2150 lat na skutek precesji (a więc zmiany kierunku) osi Ziemi, ma miejsce precesja równonocy. Słońce, w dniu równonocy, wschodzi w innym znaku zodiaku. Znaki przesuwają się więc do tyłu, a pełny cykl trwa 25 760 lat. Okres ten starożytni nazywali wielkim rokiem. A 2150 lat to jedna era. W latach 4300 – 2150 p.n.e. Słońce było w erze Byka, 2150 p.n.e. – 1 n.e. to era Barana (narodził się Agnus Dei 6 p.n.e.), 1 – 2150 n.e. to era Ryb, następna będzie erą Wodnika (2150 – 4300 n.e.). I tak dalej.

W Biblii są opisane wydarzenia trzech er. Mojżesz schodząc z tablicami z Góry Horeb zastaje Izraelitów czczących złotego cielca (byka) i wydaje na nich wyrok śmierci ponieważ jest już era Barana. Do dziś Żydzi używają baranich rogów do grania. W innych tradycjach jest podobnie. Mitra zabija białego byka, a w jego krwi obmywają się (oczyszczają) wyznawcy, przechodzą chrzest krwi. Dwa tysiące lat później chrześcijanie będą się obmywać we krwi baranka.

Jezus przychodzi na początku ery Ryb. Vesica piscis (bardzo ważny temat, do którego powrócę), Jezus karmi tłumy pięcioma chlebami i dwiema rybami (ułożonymi w koszu zapewne w kształt vesica piscis, bo dlaczego nie...), pierwsi apostołowie byli rybakami, Jezus jest rybakiem ludzi. Mimo, że Jezus urodził się w roku 6 p.n.e. czyli jeszcze w znaku barana, to uznano rok pierwszy czyli pierwszy rok ery Ryb za datę narodzin Jezusa. Oczywiście 25 grudnia. Mimo, że urodził się w marcu. Jeśli (podkreślam) w ogóle się urodził.

Wydając uczniom polecenie przygotowania ostatniej wieczerzy, Jezus nakazuje im pójść za mężczyzną niosącym dzban wody – to konstelacja wodnika. Kiedy Syn Boży Słońce wyjdzie z ery Ryb, wejdzie do domu (astrologicznego) Wodnika.

W Ewangelii Mateusza 28:20 jest zapis „Oto będę z wami, aż po wszystkie dni aż do skończenia świata”. Ale jest to błąd tłumaczenia z czasów Biblii króla Jakuba. Poprawny zapis powinien brzmieć aż do skończenia ery. Zatem nie chodzi o koniec świata w sensie apokaliptycznym, ale o przejście Słońca do astrologicznego domu Wodnika z domu Ryb.





Dodaj komentarz

Komentarze