facebook.com
Życie jest ważniejsze
Medytacja Gnoza Praktyka Moc

Jak ćwiczyć uważność, bycie w tu i teraz - podstawowy trening każdej ścieżki magicznej i duchowej

Jak ćwiczyć uważność, bycie w tu i teraz - podstawowy trening każdej ścieżki magicznej i duchowej

Uważność. Absolutny fundament każdej ścieżki i dowolnie rozumianego rozwoju duchowego, osobistego czy jakiegokolwiek innego. Temat rzeka do którego będę na pewno powracał. O uważności wypowiadają się w różny sposób wszyscy nauczyciele i mistrzowie. I wypowiadali się na ten temat przez tysiąclecia.

Jest to temat tak ogromny, że zacznijmy od czegoś małego. Od doświadczania rzeczywistości.

W każdej chwili każdego dnia czegoś doświadczamy. Coś odczuwamy na przykład w tym momencie ja czuję klawiaturę komputera pod palcami. Czuję też temperaturę panującą w pokoju, nacisk stóp na podłogę, krzesło na którym siedzę i stół o który opierają się moje ręce. I, jak naucza NLP – żeby zawrzeć też odrobinę elementu naukowości w tych rozważaniach, doświadczam wszystkimi systemami reprezentacji. Czuję temperaturę, zapach, powiew wiatru na skórze, ciepło słońca, słyszę szum z nieodległej ulicy, czuję smak napoju, który popijam i oczywiście widzę ekran, na którym pojawiają się zapisywane przeze mnie słowa.

Eckart Tolle proponuje żeby poświęcić chwilę uwagi jakiemuś obiektowi, którego używamy codziennie. Żeby „potwierdzić jego istnienie”. Poczuć go, dotknąć, powąchać, usłyszeć, posmakować – doświadczyć. Chodzi o to, żeby zrobić to świadomie. Z zaangażowaniem zmysłów i ze świadomym zarejestrowaniem informacji, których te zmysły dostarczają.

Albo zrobić świadomie coś wykonywanego rutynowo, jak wkładanie obrania. Chodzi o to, żeby być obecny, świadomym, być w „tu i teraz” - określenie bardzo często pojawiające się przy okazji różnorodnych ćwiczeń duchowych, ćwiczeń uważności właśnie. Żeby poświęcić całą uwagę tej konkretnej czynności uważnie rejestrując każdy doświadczany bodziec. Ciesząc się tym, czerpiąc z tego satysfakcję i odczuwając wdzięczność (ale ten aspekt można dodać później, jako swego rodzaju kolejny etap ćwiczenia). Zaobserwować, zanotować że oto jest krzesło, oto jest drzewo, wygląda właśnie tak w tej właśnie chwili, taki ma zapach, taki dźwięk. I tak pojawia się nowa wartość w życiu.

I to jest właśnie medytacja…

I, jak mówi Eckart Tolle, nie potrzebujesz umysłu, żeby ci powiedział, że dotyk chropowatej kory jest przyjemny, że delikatne muśniecie wiatru na skórze daje radość. Chodzi o to, żeby czuć – zmysłowo i emocjonalnie, nie żeby wiedzieć. To rozróżnienie na czucie i wiedzenie jest kluczowe w sprawach, z braku lepszego słowa, duchowych. Chodzi o wyzwolenie się z Arystotelesowskiego paradygmatu czy nawet dyktatu myślenia przyczynowo-skutkowego (co też jeszcze rozwinę kiedyś).

Problem polega na tym, że stale jesteśmy w nieistniejącej przestrzeni. Martwimy się tym co było (ale już nie istnieje), labo tym co być może będzie (ale jeszcze nie istnieje). A to co jedynie rzeczywiste – jeśli w ogóle można użyć takiego określenia, ale o tym przy innej okazji – mija nam niezauważone, przeżywamy życie na „autopilocie”. Człowiek przebudzony to człowiek świadomy. I odwrotnie, im więcej chwil świadomości masz każdego dnia, tym bliżej jesteś wyjścia poza iluzję.

Życie jest ważniejsze...





Dodaj komentarz

Komentarze