facebook.com
Życie jest ważniejsze

Planety krążą po linii prostej, sam stwarzaj rzeczywistość - starożytni wiedzieli to wszystko już dawno czyli objaśnienie fizyki kwantowej (3)

Planety krążą po linii prostej, sam stwarzaj rzeczywistość - starożytni wiedzieli to wszystko już dawno - objaśnienie fizyki kwantowej (3)

Dziś trzecia, ostatnia część o fizyce kwantowej (i nie tylko). Także o Mesmerze, Tesli, Einsteinie, Hawkingu, prędkości światła i innych takich... A także o tym, że fotony wiedzą, że "coś się dzieje".

Splątanie kwantowe
Wiemy od Einsteina, że maksymalna prędkość, którą można uzyskać to prędkość światła. Jest jednak pewne zjawisko fizyczne, które przeczy tej tezie. Otóż jeśli dwie cząsteczki pochodzą z tego samego źródła to kiedy coś się dzieje jednej, druga o tym „wie”. Weźmy dwa fotony wystrzelone z jednego źródła w przeciwnych kierunkach. Jeśli zmienimy jakoś energię jednemu to drugiemu także się zmienia. Sama. Ale skąd ten drugi foton „wie”? Przecież leci z prędkością światła w jedną stronę, a ten pierwszy w przeciwną, czyli od siebie nawzajem oddalają się z podwójną (czy może pojedyncza, jeśli prędkość światła ma nie zależeć od punktu odniesienia?) prędkością światła. A mimo to jego stan zmienia się i to zmienia się natychmiast. Czy zatem coś może podróżować z większą niż światło, de facto nieskończoną prędkością? A może przestrzeń jest takim samym złudzeniem jak czas i wszystko się styka w którymś wymiarze? Nie wiadomo. Znaczy naukowcy nie wiedzą. Mistycy czy gnostycy wiedzą. Pewną propozycją wyjaśnienia tego zjawiska jest teoria hologramu, ale o tym później. Splątanie, bo tak się nazywa to zjawisko, jest faktem. A ponieważ współczesna nauka przyjmuje teorię Wielkiego Wybuchu za obowiązującą (Hawking S., Mlodinow L. Wielki projekt, Hawking S. Krótka historia czasu) to przecież wszystko (wszystko!) pochodzi z jednego źródła...

A to znów zbliża nas to nieuchronnie do konkluzji, którą postulowali od tysięcy lat mistycy wszystkich wiar czy religii. Jesteśmy jednością. Rzodzielenie jest iluzją. Foton "wie" bo tak na prawdę odległość między nim i tym drugim jest równa zero... „Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście." (Mat. 25, 31 – 46), Nie pytaj komu bije dzwon, bije on tobie... (Hemingway E. Komu bije dzwon).

Poszczególne formy energii różnią się prędkością/częstotliwością drgań. Jak to wpływa na naszą wiarę w moc uzdrawiania kryształów, „ręce, które leczą”, medytację OM? Utraciliśmy kontakt? Dzieci podobno widzą świat energii i dopiero uczą się go nie widzieć, tak jak osoby cierpiące na fobie uczą się fobii. (Bandler R. Transformacja. Hipnoza dla każdego). Przy okazji – skoro fobii można się nauczyć (a tak działa to zjawisko) to można się jej oduczyć. I można, ale o tym kiedy indziej.

Odsunęliśmy się od „czucia”, a starożytni wiedzieli? Ziemia poprzecinana jest liniami energetycznymi, na ich przecięciach stoi Stonehenge, stoją Wielkie Piramidy, stoi Wawel – teraz już to wiemy. Piramida Cheopsa wcale nie była grobowcem (nie ma w niej ani jednej inskrypcji) tylko czymś w rodzaju baterii akumulującej energię grawitacyjną ziemi. Pod piramidą są cieki wodne, zbudowana jest z kamienia bogatego w związku żelaza, który doskonale przewodzi prąd elektryczny, obłożona była izolatorem – piaskowcem, zwieńczona była pozłacanym szczytem. Kiedy Nikola Tesla wybitny serbski inżynier i wynalazca zajmujący się głównie elektrycznością zwiedzał sto lat temu Egipt wszedł na już wówczas zdewastowaną piramidę z butelką lejdejską – prostym urządzeniem do gromadzenia energii elektrycznej. Butelka zaczęła się żarzyć w zapadającym zmierzchu i Arabowie uznali go za czarownika, a kiedy jeden z nich go dotknął energia zgromadzona w butelce pozbawiła go przytomności. I można by tak długo jeszcze.

Psy wyczuwają, że się boisz
Zwierzęta czują inaczej niż my. Nie mają takiego jak my płata czołowego i nie mają całego „bagażu” cywilizacji, konwenansów i wierzeń. Psy doskonale wiedzą kiedy się ich boimy i atakują. Kiedy człowiek „emanuje” pewnością siebie może zapanować nad psem. Cuda z psami robi Amerykanin meksykańskiego pochodzenia, psi psycholog César Millán (Millan C. Zaklinacz psów). Udowadnia na co dzień, że ważne jest to jak się zachowujesz w stosunku do psa, a nie to co do niego mówisz. Przecież pies nie rozumie słów. Ludzie mówią, że ich pies ich rozumie, że jak mu mówią „nie” to pies czegoś tam nie robi. Rozumie. Ale nie słowo, odbiera energię, z którą to polecenie jest wydawane. Można by mu powiedzieć „trąbka” byle w ten sam sposób i efekt będzie ten sam. A można nie mówić nic.

Także NLP czy wcześniej jeszcze hipnoza mesmerowska mówi o nastawieniu, o emanowaniu energią, o wewnętrznym przekonaniu, że np. poradzę sobie (z wystąpieniem publicznym, negocjacjami, egzaminem...).

Bo nie tylko zwierzęta wyczuwają energię. Ludzie też. Mamy często pewność, że „coś się stało”, „coś kogoś trapi” zanim jeszcze ktoś coś powie. Widzimy człowieka i wiemy, że jest chory, choć tego po nim nie widać. Naturalnie każdy z nas w innym stopniu zauważa i dopuszcza do świadomości te informacje, ale odbieramy je wszyscy. Wrażliwsza (bardziej sensytywna) osoba wchodzi do budynku i wie, po prostu wie, że stało się coś złego. Albo „ma przeczucie”, że się stanie. A wystarczy niewielki trening, by te odczucia wzmocnić. U każdego. Fenomen Mesmera dziś tłumaczy mechanika kwantowa.

(Franz Anton Mesmer, osiemnastowieczny lekarz austriacki, twórca koncepcji magnetyzmu zwierzęcego, „ojciec” współczesnej bioenergoterapii).

Istotnie zatem stwarzamy swoją rzeczywistość. Konsekwencje przyjęcia takiego poglądu są dość poważne, prawda?





Dodaj komentarz

Komentarze