facebook.com
Życie jest ważniejsze

Planety krążą po linii prostej, sam stwarzaj rzeczywistość - starożytni wiedzieli to wszystko już dawno czyli objaśnienie fizyki kwantowej (2)

Planety krążą po linii prostej, sam stwarzaj rzeczywistość - starożytni wiedzieli to wszystko już dawno część 2

Potencjał kwantowy
Na poziomie mikroskopowym (atomowym i subatomowym) materia nie „jest”, ale „się staje”. To fundament mechaniki kwantowej i jego zrozumienie otworzyło mi drogę do rozumienia wielu aspektów związanych z ludźmi. A żeby było ciekawej kabała uczy, że świat nie został stworzony tylko, że jest stwarzany stale, w każdej maleńkiej chwili od nowa.

Żeby rzecz przybliżyć wrócę do podstaw fizyki. W przyrodzie mamy fale i cząstki. Woda faluje, fale radiowe są falami, mamy fale RTG, fale cieplne, fale grawitacyjne itd. są falami właśnie. A kamień jest zrobiony z cząsteczek, z atomów, atomy z protonów, neutronów i elektronów, te znów z kwarków itd. Nasze ciało też jest zbudowane z cząsteczek – z komórek, które są zbudowane z atomów itd. Więc coś jest albo falą, albo cząstką. Teoretycznie, bo to jest MODEL rzeczywistości, a nie rzeczywistość.

Fale interferują czyli wpływają na siebie. Fala ma grzbiet i dolinę. Jak spotkają się dwie fale to w skrajnych przypadkach, kiedy trafi „góra” na „górę” fala ulega wzmocnieniu. A jak trafi „dolina” na „dolinę” to fala się zmniejsza, albo nawet zanika. Wrzuć dwa kamyki do wody to zobaczysz piękny przykład interferencji fal. Fale rozchodzą się promieniście ze źródła. Jak wrzucisz kamyk do stawu to rozejdą się od niego kółka – grzbiety fal, pomiędzy nimi będą doliny itd. Fale mogą też przesuwać się równolegle jak na przykład fale morskie.

Cząsteczki (korpuskuły) się zderzają. Jak wystrzelimy elektron w kierunku jakiegoś jądra atomowego to się zderzą i coś się stanie. Jak kopniesz lecącą do ciebie piłkę to poleci w drugą stronę, a ty poczujesz opór bo dzięki Newtonowi wiemy akcja równa się reakcji.

Tak sądzono, dopóki nie okazało się, że światło składa się z fotonów (cząsteczek), ale czasem zachowuje jak fala (np. rozszczepia się po przejściu przez pryzmat). Założono więc, że światło jest tak wyjątkowe, że ma budowę korpuskularno-falową czyli, że czasem jest falą, a czasem cząsteczką. Wygodnie.

I sądzono tak do momentu eksperymentu w którym wystrzeliwano elektrony w kierunku ściany ze szczeliną. Wtedy zaczęły się kłopoty.

Wyobraź sobie fale, które płyną przez wannę i napotykają na ściankę ze szczeliną. Na szczelinie fala załamie się i za szczeliną zacznie rozchodzić się koliście. Jeśli zrobimy drugą szczelinę to fale załamią się i na niej, a kiedy po drugiej stronie spotkają z tymi, które przeszły przez pierwszą szczelinę zaczną interferować czyli wzmacniać się, albo wygaszać zależnie od tego czy trafią „w fazę” czy nie. Kiedy dotrą do ścianki na końcu wanny „wyrysują” na niej wzorek złożony z gór i dolin, taką jakby sinusoidę. Zupełnie jak przy wrzuceniu dwóch kamyków do stawu. Wiadomo to od antyku.

Ale w XXw. można już było wystrzeliwać elektrony. Pamiętasz stare „grube” monitory i telewizory? Miały kineskop, dlatego były takie grube, a kineskop zbudowany był z działa elektronowego, czyli wystrzeliwał w kierunku ekranu elektrony, które na specjalnej siatce błyskały tworząc plamkę światła.

W laboratorium ustawiono dwie ścianki. Jedna za drugą. Pierwsza miała szczelinę. Wystrzeliwane w jej kierunku elektrony czasem trafiały w szczelinę, a czasem nie. Te które trafiły powodowały rozbłyski na ściance dokładnie za szczeliną. I wszystko w porządku. Tak powinny zachowywać się cząsteczki. Jakby przed ścianą stało stu piłkarzy to też część trafiłaby w dziurę, część nie, a piłki odbijałyby się mniej więcej w tym samym miejscu od drugiej ścianki.

Ale ktoś wpadł na psotny pomysł i zrobiono drugą szczelinę. I w tym momencie dosłownie zawalił się świat fizyki newtonowskiej. No bo jak powinny zachować się cząsteczki, które trafią w szczeliny? Powinny odbijać się dokładnie za pierwszą szczeliną i dokładnie za drugą czyli w dwóch miejscach. Tymczasem rozbijały się w wielu miejscach. Trochę tu, trochę kawałek dalej, trochę jeszcze kawałek dalej. Dokładnie tak, jakby to były fale, a nie cząstki. Mało tego. Kiedy zbadano trajektorie okazało się, że każda cząstka przechodzi przez obie szczeliny jednocześnie...

Czy już wspominałem, że fizyka kwantowa to czyste wariactwo? A to dopiero początek.

No bo jak to możliwe, że piłka przeleci poprzez dwa sąsiednie okna na raz? No niemożliwe. Dlatego właśnie fizyka newtonowska nie nadaje się do opisu zjawisk w małej skali. Bo to są fakty. Laboratoryjnie, naukowo zbadane i opisane. Lata temu.

Później było jeszcze fajniej. Otóż okazało się, że jeśli ktoś obserwuje te szczeliny to cząsteczki zachowują się grzecznie jak cząsteczki i przechodzą przez jedną albo drugą szczelinę i rozbijają się o ściankę tam gdzie powinny.

Akt obserwacji „stwarzał” rzeczywistość. A więc nie da się obserwować czegoś tak po prostu bo obserwator staje się elementem doświadczenia i wszystko zachowuje się przy nim inaczej. Zupełnie jak nieznośne dzieci kiedy w pokoju jest mama, ale niech no tylko wyjdzie...

Takich doświadczeń zrobiono więcej. Najsłynniejszym chyba były doświadczenia z generatorem liczb losowych. To urządzenie imituje rzuty monetą poprzez generowanie ciągów zer i jedynek – jedynka to na przykład orzeł, a zero reszka. Żeby się nie męczyć rzucaniem monet zbudowano urządzenie. Prawdopodobieństwo, że wypadnie orzeł (albo reszka) wynosi 50%. Prawdopodobieństwo wylosowania jedynki (albo zera) wynosi 50%. Czyli jest równie prawdopodobne, że będzie orzeł jak to, że będzie reszka. Jest tak samo możliwe, że będzie jedynka jak to, że będzie zero. To jasne prawda?

Zatem generując losowo powiedzmy 500 liczb otrzymamy zawsze mniej więcej 250 zer i 250 jedynek. Mniej więcej ponieważ to jednak prawdopodobieństwo, nie pewność, więc czasem będzie troszkę więcej jedynek, a czasem zer.

I istotnie tak właśnie działa generator liczb losowych. Do czasu. Bo jeśli ktoś się skoncentruje i „wyda polecenie” maszynie np. „generuj więcej jedynek niż zer” to maszyna generuje więcej jedynek niż zer. Nie zawsze, ale na tyle często i różnica ta jest na tyle duża, że nie może być mowy o przypadku. Mało tego. Jeśli liczby te będą generowane bez obecności człowieka, bez wydawania „poleceń” itd. a wynik zostanie automatycznie zapisany na czymś, na przykład na taśmie magnetycznej i dopiero potem ktoś „wyda polecenie” to efekt jest ten sam. Generator nie tylko grzecznie słucha poleceń, ale jeszcze robi to wstecz w czasie! Zbudowałem prosty generator liczb losowych i rzeczywiście różnie to wychodzi.

Czy już wspominałem, że fizyka kwantowa to wariactwo?

I to są fakty. Naukowe. Zbadane. Udowodnione. Niemożliwe prawda? Niemożliwe. W ramach fizyki newtonowskiej.

Fizyka kwantowa wyjaśnia także to zjawisko. Oczywiście to tylko teoria i można się z nią nie zgadzać. Ale trudno nie zgadzać się z faktami. Znaczy jak się jest człowiekiem myślącym oczywiście. Fanatykom wychodzi to doskonale.

Co ciekawe wielu naukowców się oburza na stwierdzenie, że świadomość stwarza cokolwiek. Ale jak się im przypomni o tych badaniach to dyskusja zanika... Za każdym razem. Sprawdzałem wielokrotnie. Znamienne.

Potencjał kwantowy - wyjaśnienie
Na poziomie kwantowym rzeczy istnieją potencjalnie. Znaczenie tego terminu jest jednak nieco inne niż jego potoczne rozumienie. Elektron w jednej chwili jest wszędzie we wszechświecie (tzw. superpozycja). Na poziomie kwantowym pytanie gdzie jest teraz cząstka nie ma logicznego sensu. To tak jakby pytać o wykształcenie ogórka, nie chodzi o to, że nie wiemy jakie ma wykształcenie, tylko o to, że to pytanie po prostu nie ma sensu. Tę (super)pozycję opisuje funkcja falowa. Dopiero świadomość (czyjaś) dokonuje wyboru, powoduje załamanie funkcji falowej i zaistnienie elektronu w konkretnym miejscu. Do tego czasu jest wszędzie jednocześnie i nigdzie konkretnie. A zatem materia do istnienia potrzebuje świadomości. Świadomość dokonuje wyboru z superpozycji, spośród wszystkich dostępnych możliwości, światów równoległych czy jak to nazwiemy. Przy okazji - są obiekty, które po załamaniu funkcji falowej mogą być w więcej niż jednej pozycji, można je nawet fotografować w różnych miejscach jednocześnie (tzw. kondensat Bosego-Einsteina). A więc o światach równoległych mówią nie tylko mistycy i pisarze SF, mówi o nich współczesna nauka – mechanika kwantowa i nawet psychologia (choćby Mindell „Siła ciszy”).

Skoro świadomość „stwarza świat” to może rzeczywiście mogę sam wpływać na to, co spotyka mnie w życiu? Problem w tym, że przeciętnie człowiek koncentruje się na maksymalnie na kilka (Dudley G. A. Jak podwoić skuteczność uczenia się) sekund. Czy powodem, dla którego w moim życiu nie ma radości, powodzenia, miłości jest fakt, że koncentruję się na ich braku? Myślę wciąż o tym, że mam złą pracę zamiast „wizualizować” sobie dobrą, rozpaczam, że nikt mnie nie kocha zamiast marzyć o miłości? Myślę „nie zasługuję na szczęście, świat jest podły, życie jest ciężkie” i tak się staje w istocie? Dostajemy to na czym nam zależy… (por. Tipping C. C. Radykalne wybaczanie).

A przecież wystarczy mieć wiarę jak ziarnko gorczycy: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy powiedzielibyście temu drzewu wyrwij się z korzeniami i przesadź się w morze i uczyniłoby to”. (Łk 17, 1-10)

Codzienna wiara w możliwość zrobienia czegoś powoduje budowę stałych połączeń neuronowych i osiągnięcie tego czegoś staje się łatwiejsze. (Bandler R. Transformacja. Hipnoza dla każdego) Tak działa modlitwa (afirmacje), tak działają tajemne „sekrety” i różne systemy motywacyjno-szkoleniowe, ale o tym za chwilę.

I tu religia zaczyna witać się z nauką. Swoją drogą ciekawe, że społeczność Australijskich Aborygenów będąca najstarszą społecznością na świecie (o czym już troszkę pisałem) ma mity o czasie snu i przodkach, którzy wyśnili świat w tym mitycznym czasie, które są wyjątkowo zbieżne z tym, co opisuje fizyka kwantowa. A Tęczowy Wąż, prawdopodobnie najważniejsza postać panteonu Aborygenów, reprezentowany przez Drogę Mleczną, wykazuje zdumiewające podobieństwo do fali… (por. Kunicki K Aborygeni austalijscy, Mindell A. Siła ciszy).

Pamiętasz wzór E = mc2 mówiący o tym, że materia jest formą energii? Studia nad fizyką kwantową przypomniały mi coś, co zwróciło moją uwagę lata temu. Otóż my, europejczycy, wierzymy w świat fizyczny. Trudno to zresztą nazwać wiarą. Doświadczamy go na co dzień więc wiemy, że istnieje. W co tu wierzyć? Wierzymy, dopuszczamy istnienie świata duchowego, być może jest złudzeniem, być może nie, ale pewności nie mamy. A Hindusi podobno mają odwrotnie. Dla nich złudzeniem jest świat materialny.

Dawno temu wydało mi się to interesujące. Tak jak interesujące były jednorożce, UFO nad Andami i przemiana ołowiu w złoto. Studiując fizykę kwantową, kiedy zrozumiałem, że materia jest formą energii, przypomniałem sobie o tym wszystkim i rzecz nabrała nowego, głębszego znaczenia.

A więc skoro świadomość dokonuje wyboru to może ja też mogę dokonać wyboru spośród wszystkich możliwości i mieć to co dla mnie ważne? I, według różnych mistyków, tak jest w istocie. Słynny „Sekret”, metody wizualizacji sukcesów stosowane powszechnie w sporcie, medycynie, różnych szkołach biznesu, NLP itd. bazują właśnie na tej wierze. I proszę zwrócić uwagę, że zupełnie nie wspominam o wiedzy ezoterycznej czy jakiejkolwiek religii, a mógłbym przecież zacytować choćby Ewangelię Mateusza (Mt 17:14-20)...

Warto też wspomnieć o badaniach nad wodą, które zapoczątkował japoński uczony Masaru Emoto (www.masaru-emoto.net). Pokazał on, że woda, której przekazało się jakąś emocję poprzez skoncentrowanie się i na przykład powiedzenie jej „kocham cię” albo „nienawidzę cię” zmienia strukturę cząstek. Jej skład chemiczny oczywiście się nie zmienia, ale zmienia się struktura jej cząsteczek. I to jak! Teraz przypomnij sobie jaki procent twojego organizmu stanowi woda i jak skląłeś dziś sąsiada... Cała woda na ziemi jest jakoś ze sobą połączona. A więc nasze emocje, intencje, emocje zwierząt itd. mają wpływ na nas wszystkich. Być może jest tak, że woda którą pijemy jest tak kiepska, że powoduje choroby? Że woda w nas samych ma niekorzystną dla życia strukturę cząsteczek? Że są gdzieś może jeszcze jakieś dziewicze źródła wśród których ludziom żyje się lepiej? Rosyjscy badacze dowodzą, że tak jest w istocie. I od razu wyjaśnienie – nie, woda nie rozumie słów, ale intencja to energia i ta energią oddziałujemy na strukturę cząsteczkową wody, co jest też naukowo udowodnione… Nie ma więc potrzeby odwoływać się do mistyki. Choć można by. I drobna porada – pomaga medytacja i ćwiczenia oddechowe...

Zbliża nas to nieuchronnie do konkluzji, którą postulowali od tysięcy lat mistycy wszystkich chyba wiar czy religii. Ale najpierw o splątaniu...

cdn...





Dodaj komentarz

Komentarze