Życie jest ważniejsze...

Co to znaczy, że pierwsi chrześcijanie są pierwsi. Ojcowie kościoła i boska matka.

07.06.2022, 18:33 / 07.06.2022, 18:42 (148)

Pierwsi chrześcijanie zbierali się w katakumbach, grotach i jaskiniach. I nosili kaptury, żeby fakt przebywania w jaskimi utrwalić, niejako nosić ją ze sobą. Nie dlatego, że ukrywali się przed prześladowaniami (choć często się ukrywali). To pozostałość wierzeń i praktyk wcześniejszych. Pierwsze kościoły poświęcone „Naszej Pani” (Notre Dame) budować zaczęto często nad świętymi grotami. Bo tam, w łonie Ziemi, objawiała się i była czczona na długo wcześniej bogini matka. I to dlatego czarna madonna jest czarna. Przebywanie w jaskimi, w łonie Ziemi pomaga w sterowaniu chemią mózgu w kierunku głębszej medytacji – prostej drogi do teurgii.

Oczywiście przeprowadzka Sylwestra do Pałacu Laterańskiego wszystko to zrujnowała (Konstantyn, powstanie kościoła rzymskiego).

Swoją drogą Notre Dame, Czarna Madonna to Maria Magdalena uosabiająca boginię, Ziemię, boską matkę, Isztar, Izydę, Semiramidę (...), czczoną w Europie głównie w różnych jaskiniach (łonie Ziemi) na długo przed chrześcijaństwem… Pod, szalenie ciekawą z wielu względów, katedrą w Chartres znajduje się Grota Druidów – przedchrześcijańskie miejsce kultu bogini, Naszej Pani, Notre Dame. Dlatego to właśnie tam zbudowano katedrę, prądy telluryczne są tam ponoć najsilniejsze na Ziemi. To madonna „ciemna”, „nocna” – dlatego towarzyszy jej często półksiężyc.

Dość popularny obraz (malowany czy posąg) matki boskiej stojącej na półksiężycu i otoczonej gwiazdami to właśnie obraz czarnej madonny, nocnej.

Oczywiście określenia ciemna czy nocna to są słowa, nie wartościują i oczywiście nie czynią tego kultu mrocznym, satanistycznym na przykład.

Są też rzecz jasna madonny białe – uosabiające pozytywne, wzniosłe (znowu słowa bez konotacji moralnych, tak jak plus i minus w elektryczności nie ma znaczenia w sensie etycznym) siły i aspekty kobiecości.

Żoną babilońskiego boga Baala (Pana) była Semiramida „Moja Pani” (Baalti). Moja pani (francuskie notre dame) po łacinie to mea domina co zniekształcono w języku włoskim do madonna. Wszystkie były dziewiczymi matkami.

Termin „pierwsi chrześcijanie” bywa mylnie rozumiany. Okres pierwszych chrześcijan trwał aż do wieków średnich. Był to czas rozwoju scholastyki, apologetyki (w obronie wiary) i krytyki (w kantowskim znaczeniu tego słowa) starożytnych mistrzów.

Pierwsze wieki (aż do średniowiecza) to także czas, w którym tworzyło ośmiu Ojców Kościoła. Choć do ojców zalicza się nieco więcej niż osiem postaci. Pisma apologetyczne zaczynają powstawać w drugiej połowie II wieku.

Ojców wiary w kościele wschodnim to Atanazy, Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu i Jan Chryzostom. Na zachodzie pisali Ambroży, Augustyn z Hippony, Hieronim i Grzegorz Wielki. W 391 apologetyka przestała być potrzebna gdy Teodozjusz II uznał chrześcijaństwo za religię państwową.

Spoza tej ósemki za ojca kościoła uważa się tez Orygenesa, który garściami czerpał z Platona, bo „Bóg objawił wszystko najpierw Sokratesowi, a później drugiemu Sokratesowi czyli Jezusowi”. Twierdziła, że filozofia ma być służebnicą teologii. Orygenes został za swoje poglądy potępiony. Między innymi za, wspólny z ariańskim, pogląd o stworzeniu Syna przez Ojca (pogląd sprzeczny z katolickim dogmatem o Trójcy). Mimo to jest zaliczany do ojców kościoła i niektóre kościoły chrześcijańskie uważają go za świętego.

Augustyn, który ukuł zwrot „wyssać coś z mlekiem matki” był Kartagińczykiem. Zaczynał jako Manichejczyk (połączenie buddyzmu, judaizmu i chrześcijaństwa). Dualistyczny obraz świata, walka dobra i zła, zło jest w materii, dobro w duszy. Wierzę by zrozumieć. No Gnoza po prostu.

Według niego to co postrzegane zmysłowo nie jest jeszcze wiedzą, tylko zostawia ślad. Do prawdziwej wiedzy prowadzi wgląd w siebie, w te pozostawione przez postrzeganie ślady. 

Ale skoro wierzę by zrozumieć, to de facto rozumieć nie muszę bo wierzę. A rozumiem nie dzięki dedukcji, wglądowi, operacjom logicznym czy doświadczeniu. Rozumiem dzięki boskiemu objawieniu. Luteranie poszli jeszcze dalej twierdząc, że ludzkie czyny nie mają wpływu na ewentualne zbawienie. To zależy od woli Boga. Wyłącznie.

A jeśli to czy coś rozumiem zależy wyłącznie od woli Boga to po co się uczyć? Po co poznawać cokolwiek, czytać, porównywać, analizować, po co się nad czymś „zamyślać”? Na tym chyba polega główna różnica między wyznaniami ezoterycznymi (ezo – wewnętrzne) i egzoterycznymi (egzo – zewnętrzne). Ora et labora...

dodaj komentarz

Komentarze:

Ten tekst nie był jeszcze komentowany