Życie jest ważniejsze...

Sąd Boży i Templariusze. Niemcy uważają, że papieża należy pozbawić urzędu.

10.01.2021, 12:14 / 18.01.2021, 15:07 (169)

I to jest clickbait jak się patrzy. Bo trzeba dodać, że chodzi o Klemensa V, niemiecką część zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i rzecz się dzieje w roku 1307. No, ale to dodajemy jak już klikniecie tytuł...

Dziś będzie rozrywkowo. Najlepsze są żarty sytuacyjne. Ale trzeba znać kontekst więc najpierw kilka słów wyjaśnienia. 

Sąd Boży to średniowieczny zwyczaj polegający na tym, że dwóch rycerzy tłukło się na śmierć. Ten który wygrał, wygrał dlatego, że Bóg tak chciał, czyli słuszność jest po jego stronie. Zabit racji nie miał oczywiście, no bo jakby miał to by Bóg prawił, żeby wygrał. I już. Jak ktoś czytał/oglądał Krzyżaków Sienkiewicza/Forda to wie o co chodzi.

Rzecz w tym, że Sąd Boży był uznawany (musiał być, bo był przecież wykładnią woli Boga) przez wszystkich. Przez sądy też. Wyrok Sądu Bożego był ostateczny (dla jednej strony bardzo dosłownie...).

Teraz o Templariuszach. Oj będzie o nich jeszcze mowa nie raz, bo niejasności, tajemnic, domysłów i różnego rodzaju „dowodów” jest tyle, że są o tym całe książki przecież. Więc w skrócie. Od końca.

Templariusze w wielu postaciach i formach teoretycznie istnieją dziś znów. Bo organizacji, zakonów, lóż itd. obwołujących się kontynuatorami/spadkobiercami Templariuszy średniowiecznych jest wiele. 

Zakon Templariuszy (Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i świątyni Salomona (Fratres Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis) jest tak tajemniczy, że nie wiadomo kiedy powstał. Oficjalnie w roku 1118 założyło go 9 rycerzy z Szmpanii przebywających w Jerozolimie na krucjacie. żeby chronić pielgrzymów na szlakach. 

Ale jak już wspomniałem od końca. 

Papież Bonifacy VIII miał na pieńku z królem Francji Filipem IV (Pięknym). Chodziło oczywiście o władzę. Wydał w roku 1302 bullę (Unam Sanctum) w której stwierdzał, między innymi, że pomysł niezależności władzy świeckiej od papieskiej to herezja, że papież podlega wyłącznie Bogu i wszyscy mają go słuchać jeśli chcą być zbawieni i tak dalej. Zresztą historia samej bulli i jej rozwinięć przez kolejne wieki też jest dość interesująca, ale odbiegłem nieco od tematu.

Filip się wściekł i oskarżył papieża o to, o co standardowo oskarżano w średniowieczu (sodomia, pedofilia, bluźnierstwo, herezja itd.). I wysłał 1600 zbrojnych by papieża aresztować. W skrócie się nie udało, ale skutkiem wszystkich ty przeżyć Bonifacy zmarł. A pozycja Filipa była tak silna, że nowego papieża (Francuza) właściwie sam wybrał. A Klemens V mógł tylko zatwierdzać rozkazy Filipa, choć o niektórych dowiadywał się po fakcie. O rozkazie aresztowania Templariuszy na przykład. 

Sam zakon zaś był coraz słabszy bo prasę miał fatalną i oblężeniu Akki w 1291 wyginęła cała jego elita.

13 października 1307 był piątek. Do dziś piątek trzynastego uważany jest za dzień pechowy. Tego dnia na całym chrześcijańskim świecie (teoretycznie, bo praktycznie to właściwie tylko we Francji) aresztowano Templariuszy. Wszystkich... A naprawdę tylko kilka procent. Oskarżenia standardowe, chodziło o (i tu zaskoczenie) władzę i pieniądze, bo Templariusze ni byli już ubogimi rycerzami (choć właściwie nigdy nie byli) tylko najbogatszą - i chyba pierwszą w historii - korporacją. A Filip prowadził wojny i był strasznie zadłużony.

Część Templariuszy przeszła do Joannitów. W Portugalii zmienili tylko nazwę na Rycerzy Chrystusa i działali dalej właściwie bez zmian. Jednym z członków portugalskiego zakonu był trzysta lat później Krzysztof Kolumb. Król Anglii uznał, że zarzuty są głupie i nie będzie ścigał Templariuszy, a w Szkocji dla zasady nikt ich nie ruszał, bo szkocki kościół celtycki (którego symbolem był krzyż celtycki pochodzenia pogańskiego, kojarzony dziś z ruchami neofaszystowskimi) był de facto w stanie wojny z papieżem i uznali, że najlepsze wojsko świata, jakim wciąż byli templariusze, im się przyda jakby co. W Katalonii i Aragonii lokalni biskupi po procesie oczyścili zakonników z zarzutów. Choć w Aragonii Templariusze nie chcieli się poddać i wybuchła wojna domowa na tym tle i trwała dwa lata. We Francji było najgorzej, ale i tam większość wyraziła skruchę i wróciła do domu (albo do Joannitów). W więzieniu został tylko „zarząd” z Jakubem de Molay na czele.

Ale - obiecałem, że będzie zabawnie - najfajniej było w Niemczech (a z Niemiec pochodziła wielka część zakonników walczących w Ziemi świętej). Tam lokalny wielki mistrz Hugo z Gumbach, zabrał ze sobą dwudziestu największych zakapiorów i w pełnej zbroi - być może otwierając drzi kopniakiem, bo czemu nie - wdarł się na salę obrad którym przewodniczył arcybiskup Metzu i oświadczył, że (parafrazuję) papież to dzban, Templariusze są niewinni i oni tu przyszli na Sąd Boży, żeby to udowodnić. I są gotowi wyzwać wszystkich obecnych na bój śmiertelny. Zrobiło się bardzo, bardzo cicho i na tym sprawa się zakończyła.

 

Historię o Hugonie zaczerpnąłem z książki Picknett i Prince Templariusze.

Szukaj według tagów:

#Templariusze

dodaj komentarz

Komentarze:

Ten tekst nie był jeszcze komentowany